Największy problem z AI w redakcji naukowej nie polega dziś na tym, że potrafi za mało.
Polega na tym, że potrafi wystarczająco dużo, by łatwo zaufać mu za bardzo.
ChatGPT może wykryć niespójność argumentacji, skrócić abstrakt, porównać tekst z wytycznymi redakcyjnymi, przygotować odpowiedź dla autora i wskazać problemy językowe. Może też podać nieistniejące źródło, źle zinterpretować fragment tekstu albo „poprawić” coś, czego poprawiać nie powinien. Dlatego kluczowym pytaniem dla redaktora i wydawcy nie jest już: „czy używać AI?”, ale: co można bezpiecznie delegować AI, co trzeba kontrolować i jak nie stracić odpowiedzialności za proces redakcyjny?